wtorek, 20 listopada 2012

14: Szansa, którą mi dajesz przynosi dużo więcej szkód niż przewidywałam (cz. pierwsza).


Sztuka trwała prawie dwie godziny. Opowiadała o skrytej miłości Rahel i Edmunda. Wcale nie był to nudny, przepełniony tragizmem dramat, a całkiem przyjemna komedia, pełna humoru i intryg. Brat bohaterki - Minor co chwilę starał się przyłapać kochanków i donieść na nich ojcu, który już wybrał męża dla córki.
Przerwy między aktami strasznie mi się dłużyły, bo tak wkręciłam się w całą fabułę, że te kilka minut było prawdziwą męczarnią. Na szczęście w międzyczasie orkiestra rozstawiona po bokach sceny zajmowała czymś widzów. Nieziemski był ten mężczyzna z trąbką, genialne solówki! Melancholijny podkład, jakieś tam smęty, a tu nagle on wstaje i zaczyna się ruszać, rozweselając przy tym chyba wszystkich. A najbardziej podobało mi się w tym to, że nie musiałam zamieniać z Artanem ani słowa.
Miałam prawie dwie godziny na zastanowienie się nad tym spotkaniem. To śmieszne, ale coś mnie do niego ciągnęło, ale też coś kazało mi trzymać się jak najdalej. Zaskakiwał mnie, starał się, żebym jak najszybciej się tu zaaklimatyzowała, chciał sprawiać mi przyjemność, szanował mnie... I przede wszystkim robił wszystko, żebym poczuła się wyjątkowo.
Ale nie umiałam zapanować nad tymi mroczniejszymi myślami, które zaprzątały mi umysł. Wciąż nie znałam powodu, dla którego tak naprawdę tutaj jestem. Wiedziałam jedynie jak to się stało, ale byłam więcej niż pewna, że bałam się takich odpowiedzi... Byłam rozdarta, a ten strach mnie paraliżował, dlatego tak bardzo starałam się zachować dystans, bezskutecznie, z czego zdawałam sobie sprawę.
Wszyscy zaczęli wstawać z miejsc i powoli kierować się w stronę wyjścia. Artan wyciągnął rękę w moją stronę, dając tym samym do zrozumienia, że powinnam pójść przodem.
- I jak? - spytał kiedy weszliśmy do holu, gdzie na środku były poustawiane masywne rzeźby ludzi. Okrążałam jedną powoli, uważnie jej się przyglądając. Bardzo dobra replika "Dawida" Michała Anioła, pamiętam jak na sztuce zajmowaliśmy się tym dziełem dobrych kilka godzin.
- Zawsze lubiłam teatr - przyznałam szczerze, nie odrywając wzroku od figury mężczyzny - Zaraz po pływaniu, oczywiście - uśmiechnęłam się do własnych myśli, a kiedy zobaczyłam, że znowu sie we mnie wpatruje od razu szybko dodałam - Ta scena, kiedy Rahel rozsypywała te róże była chyba najlepsza, swoją drogą nigdy nie widziałam takiej pięknej odmiany!
Zaśmiał się tylko w odpowiedzi i skierowaliśmy się do wyjścia.






Doszliśmy już przed drzwi mojego pokoju i przez moment naprawdę się wystraszyłam, że wejdzie ze mną do środka, dlatego przystanęłam, obracając się w jego stronę.
- Dziękuję za ten wieczór - uśmiechnęłam się unosząc lewy kącik ust, jakoś nie mogłam się wysilić na więcej.
Zrobił krok w moją stronę, a ja na chwilę wstrzymałam oddech.
Był zdecydowanie za blisko.
Czułam jego oddech na czole i rękę na biodrze. Trochę się przeraziłam, ale starałam się nie dawać tego po sobie poznać. Wzrok kierowałam ciągle w dół, bo nie miałam pewności, czy dam radę wytrzymać taki kontakt. Za dużo trochę na raz...
- Dobranoc - wyszeptał, pochylając głowę bardziej w stronę mojego ucha. Czułam teraz gęsią skórkę na szyi, co musiał zauważyć, bo położył dłoń na mojej brodzie i lekko podniósł moją twarz.
Nie miałam jak się w ogóle sprzeciwić. Dla zasady powinnam, ale tak naprawdę coś w duchu podpowiadało mi, żebym pozwoliła mu na to.
Pocałował mnie naprawdę bardzo delikatnie. Tylko musnął moje wargi, a jego palce z mojego podbródka przesunął na policzek. Przymknęłam oczy i nie wiem co mnie do tego zmusiło, ale stanęłam na palcach i łapiąc się jego karku, oddałam drugi pocałunek. Zdecydowanie bardziej namiętny...







Schodziłam po schodach i liczyłam, że gdzieś na dole go spotkam. Dzięki niemu od rana z mojej twarzy nie odchodził uśmiech. Rozmarzyłam się chyba trochę za bardzo...
Wczoraj kiedy mówiłam mu, o tych różach robiłam to tylko dlatego, że robiło się niezręcznie. Nie sądziłam, że rano na pościeli zobaczę mały bukiet...
 - O! Emma! - od razu podszedł do mnie poddenerwowany Sahib - Musimy pogadać.


_________________

CZWARTEK! Mam ciężko w szkole dlatego tak mało :( ZNOWU na części, niestety.

6 komentarzy:

  1. Agrr, cudownie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekaw o czym Sahib będzie chciał pogadać. Fajnie, że znowu na części. To dodaje opowiadaniu smaczku. Sama tego nie robię, bo i tak jakieś krótkie rozdziały mi wychodzą. ^-^'' Widzę, że to nie tylko ja mam nawał roboty we czwartek. A jak tam, oprócz szkoły?

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę dawno tu byłam i musiałam narobić zaległości, jednak poszło mi to niewiarygodnie sprawnie. Te twoje rozdziały czyta się za szybko i są zbyt ciekawe :D
    U nas też coś nowego. Było trochę opóźnień spowodowanych siłami wyższymi >.<

    OdpowiedzUsuń
  4. No, ale będę pisała w sobotę nowe opowiadanie. Będziesz czytelniczką?

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeniosłam bloga na inny adres. ;)

    OdpowiedzUsuń