- Emma, musisz się nam do czegoś
przyznać – zaczął wymijająco lekarz, a Artan wsłuchał się w
jego słowa.
Spięłam się, bo nie miałam pojęcia o co może chodzić. Zabrzmiało strasznie, jakbym popełniła Bóg wie jakie przestępstwo skarżąc się na ból. Wyczekująco patrzył w moją stronę, a ja za wszelką cenę starałam się wytrzymać ten kontakt.
Nagle się wyprostowałam i myślałam o oddechu, nie mogłam się tego pozbyć, miałam wrażenie, że jeśli zajmę myśli czymś innym uduszę się...
- Od jak dawna zażywasz narkotyki? - zapytał, zbierając w sobie chyba całą swoją odwagę.
Artan otworzył szerzej oczy i oparł się z małym impetem o krzesło. Nie spojrzał na mnie, ale widziałam, że ściskał wargi i zmarszczył czoło.
Coś się we mnie złamało. Nie mógł wyssać sobie tego pytania z palca. Coś musiało być na rzeczy, a ja nie miałam pojęcia co. Te jasne barwy ścian w sekundę zaczęły mnie dołować i stawały się jakieś takie nachalne. Wszystko właziło mi do oczu, drażniło mnie, a ja nie potrafiłam nad tym zapanować.
- Nigdy tego nie robiłam, przysięgam – położyłam dłoń na klatce piersiowej i nie spuszczałam wzroku z nadal nie zmieniającej się twarzy lekarza.
- W twojej krwi znaleźliśmy ślady morfiny bądź kodeiny. W twojej historii medycznej nie ma żadnej wzmianki o użyciu przez jakąkolwiek służbę zdrowia, którejś z tych substancji, więc omijanie tematu nic tu nie da, a im dłużej będziemy z tym zwlekać może okazać się, że twój stan się pogorszy. Tym bardziej, że na dzień dzisiejszy nie potrafię stwierdzić co ci jest.
- Naprawdę! Nigdy niczego nie brałam! - nie kryłam już swojego zdenerwowania, ale po chwili zrobiło mi się głupio, więc ściszyłam głos – Nie mogłam. Co roku robiono mi badania na obecność narkotyków. Nie mogłam sobie na to pozwolić jeśli nie chciałam, żeby ominęły mnie zawody, albo co gorsza wyrzucili mnie z klubu pływackiego.
Przekręcił głową. Zagryzł na chwilę dolną wargę i wrócił do czytania jakiejś dokumentacji, a ja znowu się odezwałam.
- Boże... - skomentowałam szeptem – Wiem.
Artan spojrzał na mnie uważnie, a sekundę później doktor poszedł w jego ślady.
- To... Jest możliwe. - wydukałam jeszcze.
Nie byłam pewna, czy dobrze robiłam mówiąc o całej tej sytuacji. Nie dość, że szkodziłam sobie to prawdopodobnie także Sahibowi, który najzwyczajniej w świecie mnie nie dopilnował. Wstyd mi było przyznać się do tego, że niemal nic z tego wieczoru nie zapamiętałam...
Spięłam się, bo nie miałam pojęcia o co może chodzić. Zabrzmiało strasznie, jakbym popełniła Bóg wie jakie przestępstwo skarżąc się na ból. Wyczekująco patrzył w moją stronę, a ja za wszelką cenę starałam się wytrzymać ten kontakt.
Nagle się wyprostowałam i myślałam o oddechu, nie mogłam się tego pozbyć, miałam wrażenie, że jeśli zajmę myśli czymś innym uduszę się...
- Od jak dawna zażywasz narkotyki? - zapytał, zbierając w sobie chyba całą swoją odwagę.
Artan otworzył szerzej oczy i oparł się z małym impetem o krzesło. Nie spojrzał na mnie, ale widziałam, że ściskał wargi i zmarszczył czoło.
Coś się we mnie złamało. Nie mógł wyssać sobie tego pytania z palca. Coś musiało być na rzeczy, a ja nie miałam pojęcia co. Te jasne barwy ścian w sekundę zaczęły mnie dołować i stawały się jakieś takie nachalne. Wszystko właziło mi do oczu, drażniło mnie, a ja nie potrafiłam nad tym zapanować.
- Nigdy tego nie robiłam, przysięgam – położyłam dłoń na klatce piersiowej i nie spuszczałam wzroku z nadal nie zmieniającej się twarzy lekarza.
- W twojej krwi znaleźliśmy ślady morfiny bądź kodeiny. W twojej historii medycznej nie ma żadnej wzmianki o użyciu przez jakąkolwiek służbę zdrowia, którejś z tych substancji, więc omijanie tematu nic tu nie da, a im dłużej będziemy z tym zwlekać może okazać się, że twój stan się pogorszy. Tym bardziej, że na dzień dzisiejszy nie potrafię stwierdzić co ci jest.
- Naprawdę! Nigdy niczego nie brałam! - nie kryłam już swojego zdenerwowania, ale po chwili zrobiło mi się głupio, więc ściszyłam głos – Nie mogłam. Co roku robiono mi badania na obecność narkotyków. Nie mogłam sobie na to pozwolić jeśli nie chciałam, żeby ominęły mnie zawody, albo co gorsza wyrzucili mnie z klubu pływackiego.
Przekręcił głową. Zagryzł na chwilę dolną wargę i wrócił do czytania jakiejś dokumentacji, a ja znowu się odezwałam.
- Boże... - skomentowałam szeptem – Wiem.
Artan spojrzał na mnie uważnie, a sekundę później doktor poszedł w jego ślady.
- To... Jest możliwe. - wydukałam jeszcze.
Nie byłam pewna, czy dobrze robiłam mówiąc o całej tej sytuacji. Nie dość, że szkodziłam sobie to prawdopodobnie także Sahibowi, który najzwyczajniej w świecie mnie nie dopilnował. Wstyd mi było przyznać się do tego, że niemal nic z tego wieczoru nie zapamiętałam...
- Mów – powiedział stanowczo
mężczyzna.
Nie odmawiałam.
- Wczoraj byłam na imprezie – zaczęłam, unikając wzroku Artana – Poznałam tam jakiegoś faceta. Spędziłam z nim część wieczoru, później... No właśnie później nic nie pamiętam. - przyznałam ciszej - Nie byłam pijana – sprostowałam od razu.
Obaj mężczyźni wymienili porozumiewawcze spojrzenia, lekarz odpowiedział bezgłośnie, jednowyrazowo na pytanie mężczyzny. Zdecydowanie nie po angielsku.
- Sprawa rozwiązana. - odezwał się internista – GHB albo flunitrazepam. Mają ten sam składnik, który u Ciebie wykryto – wyjął coś z szuflady i zaczął pisać na kartce – Dam ci lek przeciwbólowy w razie kolejnych ataków – słuchałam go jedynie jednym uchem.
Pigułka gwałtu?!
Cała droga minęła nam w milczeniu. Artan nawet oddychał bezgłośnie, co jeszcze bardziej mnie dołowało. Miałam ochotę się rozpłakać, a co jeśli tamtej nocy do czegoś między nami doszło? Ja nawet nie wiedziałam kim był ten mężczyzna, nie pamiętałam dokładnie jego imienia, a... To wszystko mnie przerażało.
Kiedy w końcu otworzył przede mną drzwi wejściowe do domu, chciałam o to wyjaśnić, ale on odezwał się jako pierwszy.
- Na górę – rozkazał, a mnie całkiem zatkało – I nie schodź stamtąd dopóki do ciebie nie przyjdę, jasne?
Był stanowczy, jak jeszcze nigdy. Przestraszyłam się, ale nie ruszyłam z miejsca.
- Słyszałaś? Na górę!
Nie odmawiałam.
- Wczoraj byłam na imprezie – zaczęłam, unikając wzroku Artana – Poznałam tam jakiegoś faceta. Spędziłam z nim część wieczoru, później... No właśnie później nic nie pamiętam. - przyznałam ciszej - Nie byłam pijana – sprostowałam od razu.
Obaj mężczyźni wymienili porozumiewawcze spojrzenia, lekarz odpowiedział bezgłośnie, jednowyrazowo na pytanie mężczyzny. Zdecydowanie nie po angielsku.
- Sprawa rozwiązana. - odezwał się internista – GHB albo flunitrazepam. Mają ten sam składnik, który u Ciebie wykryto – wyjął coś z szuflady i zaczął pisać na kartce – Dam ci lek przeciwbólowy w razie kolejnych ataków – słuchałam go jedynie jednym uchem.
Pigułka gwałtu?!
Cała droga minęła nam w milczeniu. Artan nawet oddychał bezgłośnie, co jeszcze bardziej mnie dołowało. Miałam ochotę się rozpłakać, a co jeśli tamtej nocy do czegoś między nami doszło? Ja nawet nie wiedziałam kim był ten mężczyzna, nie pamiętałam dokładnie jego imienia, a... To wszystko mnie przerażało.
Kiedy w końcu otworzył przede mną drzwi wejściowe do domu, chciałam o to wyjaśnić, ale on odezwał się jako pierwszy.
- Na górę – rozkazał, a mnie całkiem zatkało – I nie schodź stamtąd dopóki do ciebie nie przyjdę, jasne?
Był stanowczy, jak jeszcze nigdy. Przestraszyłam się, ale nie ruszyłam z miejsca.
- Słyszałaś? Na górę!
________________________________________________
Hehehehehehehehe, czwartek ;)
Krótko, bo święta, a ja ciągle mam gości, albo jestem w gościach itd.... I tak będzie aż do nowego roku, więc z góry przepraszam, za takie niedogodności, krótkie rozdziały itp. :(
Dwie pozostałe części będą długości normalnego rozdziału! :)
Proszę o ponowne i poprawne zgłoszenie. C:
OdpowiedzUsuńWow ;O
OdpowiedzUsuńAaaah, jeszcze dwa dni do nowego rozdziału?! Nie wytrzymam! ;cc
Zacznę od tego: nie dostałam powiadomienia i ciężko było mi się o nowym rozdziale dowiedzieć. Dzisiaj wciąż są święta, więc wybaczam.
OdpowiedzUsuńRozdział naprawdę krótki, przeczytałam go w minutę i wiesz co? Za mało. Lubię krótkie rozdziały, ale ten jest ZA krótki. O GHB i flunitrazepamie czytałam ostatnio dość dużo. Było mi to potrzeba do opowiadania, więc teraz nie musiałam nic sprawdzić. Zresztą... Kto nie słyszał o GHB? Ale co do rozdziału: nie spodziewałam się, że lekarz posądzi Emmę o branie narkotyków. Artan nieźle się wkurzył. No... Czekam na nową notkę i powiadomienie.
Pozdrawiam i wesołych świąt~!