piątek, 21 grudnia 2012

22: Konsekwencje własnej nieodpowiedzialności to dla mnie chleb powszedni.

Nie mogłam opanować zawrotów głowy. Było jeszcze gorzej, kiedy zamykałam oczy, nie miałam pojęcia co robić. Nie potrafiłam się odnaleźć, jedyne czego byłam pewna to mężczyzna, którego czułam na całym ciele.
Jego ręka zacisnęła się na moim lewym pośladku, a koło ucha słyszałam jego ciężki oddech, jak się tu znalazłam?
- Musisz mnie zostawić - szepnęłam, bo nagle opadła ze mnie cała energia, nie miałam nawet siły go odepchnąć, dlatego tylko położyłam dłoń na jego ramieniu.
- Wcale nie muszę - gdzieś przemknął mi jego uśmiech.
Zaczęła boleć mnie głowa i zrobiło mi się niedobrze. Odchylałam się do tyłu, uderzając głową niemal w lustro, Kamal pociągnął mnie w swoją stronę.
Wydawało mi się, że ktoś otworzył drzwi, ale nie miałam żadnej pewności. Nie miałam już siły nawet uchylić powiek, zbierało mi się na wymioty...
Odkleił się ode mnie tylko na chwilę, by w końcu złapać mnie w talii i gdzieś poprowadzić. Oparł mnie o ścianę jednej z kabin i zatrzasnął za sobą drzwi, układając dłonie na moich biodrach.
Nawet nie byłam w stanie oddawać jego pocałunków. Ciężko oddychałam i gdyby mnie uparcie nie trzymał to zapewne zsunęłabym się na podłogę. To nie była wina alkoholu. To nie było możliwe.
Wsunął rękę pod moją sukienkę nawlekając na palce materiał bielizny. Kolana mi się uginały i teraz dałabym sobie rękę uciąć, że ktoś otworzył drzwi.
Kamal nic sobie jednak z tego nie robił, podwinął koniec sukienki i...
Ktoś zapukał.
Sekundę później zaczął się dobijać.
Drzwi otwarły się już nawet nie widziałam kiedy. W każdym razie kiedy poczułam, że już nikt ani nic mnie nie obejmuje osunęłam się po ścianie na podłogę i uśmiechnęłam sama nie wiedziałam dlaczego.
Słyszałam jakiś kobiecy krzyk i męskie głosy, ale nic nie byłam w stanie zrozumieć. To chyba nie był angielski...




Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, że kogoś ze snu potrafi wybudzić... smród. Leżałam na miękkim łóżku i czułam od siebie odór alkoholu. Choć nie miałam siły, żeby podnieść się z miejsca, musiałam bo zaczynałam oddychać przez usta. Ja po prostu nie byłam przyzwyczajona.
- Żyjesz? - usłyszałam przed sobą, więc otworzyłam w końcu oczy.
- Możesz się zamknąć?! - to natomiast wyczułam tuż za uchem...
Odwróciłam głowę wciąż nie zrywając się z materaca. Chris leżał obok z ręką, zasłaniającą twarz. Ciężko oddychał i najwyraźniej był czymś zdenerwowany... Ewentualnie niewyspany.
Rozejrzałam się wokół trochę nieprzytomnie i doszłam do wniosku, że nie byłam w swoim pokoju. Sahib coś tam gadał po swoim języku, a blondyn tylko wypuszczał z płuc powietrze, żeby się uspokoić.
- Śmierdzi tu kacem - stwierdził w końcu.
- Gdzie jesteśmy? - pytałam powoli odzyskując przytomność.
- Swojego podwórka nie poznajesz?
W głowie miałam właśnie dość ciekawy wybór. Albo sturlać się z łóżka na ten szary dywan, albo zmęczyć się trzy razy bardziej i zejść jak normalny człowiek. Musiałam sprawdzić czy mówi prawdę. Zgięłam się i poczułam nagłe ukłucie bólu gdzieś w biodrze. Wstrzymałam oddech i przymknęłam powieki bezwiednie.
Zdążyłam zobaczyć jeszcze, że Sahib podnosi wzrok i poczułam ugięcie materaca, co znaczyło, że Chris także się tym zainteresował.
- W porządku? - zapytał któryś z nich.
- Tak... - zapewniłam nie ruszając się jeszcze z miejsca.
- Pamiętasz coś z wczoraj?
- Trochę...
Nagle stukanie do drzwi.
Mocniejsze.
Artan.
- Sahib! - chłopak spojrzał na mnie, a ja nic nie byłam w stanie zrobić.
Zebrałam całą swoją siłę i ignorując ból robiłam wszystko, żeby stanąć przy nim, kiedy otworzy drzwi.
Artan był wściekły. Naprawdę nie widziałam go jeszcze w takim stanie. Podniósł głos na chłopaka, a ja w chwilę po tym stanęłam przy jego boku.
Wyminęłam obu bez słowa i poszłam do siebie.
A więc to pomieszczenie to pokój chłopaka. Wstyd się przyznać, ale nie miałam pojęcia gdzie on w domu się znajduje a byłam to już kilka tygodni. Nawet mnie to specjalnie nie interesowało, wiedziałam jedynie, że sypialnia starszego mężczyzny znajdowała się na tym półpiętrze.
Gorący prysznic mnie uspokoił, a kiedy tylko moja noga ułożyła się na kafelkach znowu się zaczęło. Dużo silniejszy ból, nie mogłam powstrzymać krzyku, który nie wiadomo kiedy rozbrzmiał chyba na cały dom.
- Emma?! - kilka sekund po tym, słyszałam jak Artan otwierał drzwi.



_______
Naprawdę miałam dodać wczoraj, ale zacięłam się po pierwszej scenie :(((. Dziś ubieranie choinki i robienie ciast... A u was jak przygotowania do świąt? :)
Jeszcze życzeń nie składam, widzimy się w niedzielę! :*
PRZEPRASZAM, że tak krótko, ale rozumiecie mnie prawda? Ten zgiełk i w ogóle... Moja szkoła mnie nie oszczędza, ale mam weekend dla siebie więc obiecuje rozdział! Dłuższy! :) Mam nawet na niego pomysł, więc nie będzie opcji zacięcia ;)
+ Odpowiedziałam na pytania pod notką, Poznaj Bohaterów. :) Reszta bohaterów już niedługo

3 komentarze:

  1. Och, no naprawdę króciutkiee ;cc
    Ja chcę więęęęceeej! <3
    czekam

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem, że krótkie. Sama nie bardzo mam czas, żeby jakoś ogarnąć ten prolog i doprowadzić go do ładu i składu. Rozdział jednak bardzo mi się podobał. Akcja na początku przypomniała mi opisem dobrą książkę. ;)
    Moje przygotowania są na: sprzątanie i narzekanie, że dużo sprzątania. ^.^

    Już lecę zobaczyć co mi odpisałaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Króciusieńka ta część, zwłaszcza, że dużo dialogów i takich krótkich zdań. Ale pocieszam się, że kolejny ma być dłuższy :D
    U nas nowy rozdział ;)
    plomienne-wspomnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń