- Emmo, wejdź do środka - nakazał Artan, pojawiając się nagle tuż za mną.
- Jasne - odpowiedziałam niepewnie, marszcząc czoło i nie odrywając wzroku od Sahiba.
Otworzyłam drzwi, a oni milczeli dopóki nie znajdę się w pokoju.
Nie rozumiałam co mówili, ale wychwyciłam podniesione głosy. Usiadłam trochę wystraszona na kanapie i podkuliłam nogi, czekając aż to minie. Patrzyłam bezmyślnie na drzwi i liczyłam na to, że właśnie w tej chwili ktoś się w nich pojawi.
Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Kłamał - tego byłam niemal pewna. Gdyby faktycznie było jak mówił, nie widywałabym go z dziewczyną, nie mówiłby takich rzeczy pierwszego dnia po moim przyjeździe. Tego, co usłyszałam w przedpokoju... Nie traktowałby mnie też tak jak wtedy, kiedy rozmawiałam z nim po raz pierwszy. Długo będę pamiętać jak się wtedy czułam. To we mnie uderzyło.
Z drugiej strony jednak jaki miałby cel w oszukiwaniu mnie? I co w takim razie robił ze mną Artan, skoro moje przeznaczenie było już przez nich wybrane. Czyżby chodziło tu nie tylko o mnie? Może to faktycznie gra o większą stawkę.
Głosy ucichły, a ja momentalnie się spięłam.
Ktoś zbiegał po schodach, a drugi z nich otworzył drzwi.
Mężczyzna zmierzył mnie uważnie wzrokiem i dosiadł się obok zrezygnowany. Nie spuszczałam z niego spojrzenia, chciałam wymusić, żeby powiedział mi prawdę. Na moje szczęście w jego towarzystwie czułam się coraz swobodniej. Już nie bałam się odezwać, choć nadal zważałam na słowa. Bądź co bądź był prawie dwa razy ode mnie starszy, doświadczony, myślał całkiem inaczej, był dojrzałym facetem, a ja przerażoną gówniarą.
- Sahib ma teraz pewne problemy - przyznał, mierzwiąc dłonią krótkie włosy - Powinnaś wziąć to pod uwagę. Oczywiście jest nieznośny i trudno z nim wytrzymać, ale teraz chyba osiągnął rekord. O wielu z nich nie mogę ci powiedzieć, nie znam też wszystkich, ale jemu chodzi teraz głównie o ciebie.
Słuchałam uważnie dalej, ani drgnęłam, żeby przypadkiem nie skończył mówić.
- Niedługo będzie pełnoletni - kontynuował - Właściwie lada moment. Chce wypełnić wolę ojca i przejąć jego majątek.
- Ale... - przerwałam mu, bo coś mi się nie zgadzało, spojrzał na mnie ze zmęczeniem, zamilkłam.
- Mów.
- Przecież jego ojciec zmarł niedawno. Miał się o tym nie dowiedzieć - szepnęłam czując się trochę zażenowana swoim zachowaniem.
- To jest właśnie jedna z tych komplikacji - przyznał - Sahib myśli, że jego ojciec zmarł dziesięć lat temu. Wtedy kiedy wziąłem go pod swój dach. Lepiej dla niego, żeby nie znał powodu. - milczał parę sekund - Zawarłem z bratem umowę. Sahib po skończeniu osiemnastu lat miał odziedziczyć jego firmę i pieniądze, a on sam wyjechać z kraju. Tyle że... - zamyślił się - Musi mieć żonę.
Otworzyłam usta ze zdziwienia. ŻONĘ?! MNIE ZA ŻONĘ?!
Gdybym stała to własnie w tej sekundzie, kiedy usłyszałam to słowo leżałabym na ziemi jak długa. Już czułam jak miękną mi kolana na samą myśl o czymś takim. Więc po to to wszystko... Po to zostałam tutaj przywieziona. Żeby wyjść za... Nie, proszę. To nie mogła być prawda.
Przeczesałam dłonią włosy.
- Ale... Dlaczego ja? - zapytałam niepewnie przypominając sobie o pewnym szczególe - Sahib i ta Summitha... Dlaczego nie mogą? Przecież wtedy byłby szczęśliwszy - aż zrobiło mi się gorąco, mimo że klimatyzacja była tutaj genialna.
- To przedsiębiorstwo czeka na małżeństwo. Chcą rozszerzyć działalność na obszar Ameryki Północnej, ale to się nie stanie póki w zarządzie nie pojawi się ktoś tamtejszego pochodzenia. Plan rozpoczyna się od Kanady, przez Stany Zjednoczone aż w końcu chcą dotrzeć do Europy. W tej ostatniej firmom rozwinąć się jest najtrudniej, bo to jest dosyć ścisłe, Europejczycy nie przyłączą się do czegoś, co było wcześniej wyłącznie w Azji. Stąd trudno się tak naprawdę wyrwać, chociaż połowa tych wszystkich najnowszych koncernów jest zapoczątkowana właśnie w Emiratach. To długi proces, ale niesamowicie opłacalny.
- Czyli... Wykorzystają go? - zająknęłam się.
- Nie do końca. Dostanie naprawdę duże pieniądze.
- Wie o wszystkim? - spytałam, a on oparł się zrezygnowany.
- O niczym. Wie tylko, że potrzebuje ślubu do odziedziczenia spadku. Nie ma pojęcia o całej tej umowie. I nie dowie się, dopóki nie dojdzie do małżeństwa. - ostrzegł, znowu obrzucając mnie spojrzeniem.
Poczułam się jakby krzyknął mi w twarz, żebym siedziała cicho.
- Kiedy ma do tego dojść? - zaczęłam niepewnie, a łzy podchodziły mi już do oczu.
Milczał.
- Czemu akurat ja? - spytałam, a jedna łza wypłynęła na mój policzek, starłam ją prędko dłonią.
- Twój ojciec - odpowiedział od razu - Ma bardzo dużo z tym wspólnego. Jest korespondentem w Ameryce, dostarcza informacji.
- Masz z nim kontakt?
Byłam głodna. To takie dziwne... Zamknęłam się w pokoju na prawie dwie godziny i nieprzerwanie płakałam. Układałam w głowie coraz to bardziej przerażające wizje, zdałam sobie w końcu sprawę, że przegrałam życie, że mój własny ojciec mnie go pozbawił.
Żadne pieniądze nie powinny być tego warte. Sprzedał mnie dla własnego zysku, dla własnej chluby. Układał sobie w myślach świetlaną przyszłość kosztem mojej własnej. Kosztem własnego dziecka.
Córka była dla niego nikim.
Zaplanował to. Odszedł ode mnie, by nie widzieć jak dorastam, by później tak łatwo się mnie pozbyć. Jakie prawo miał do rządzenia moim życiem?! Nie widział mojego pierwszego uśmiechu, nie był przy moich pierwszych krokach, nie siedział na trybunach podczas pierwszych wygranych zawodów, nie trzymał mnie za rękę, prowadząc do przedszkola. Nie był, mimo że wiedział.
To bolało mnie najmocniej, to że nie miał serca. Nie szanował mnie, z zimną krwią zniszczył mój świat.
Schodziłam na dół. Musiałam wziąć zimny prysznic, żeby doprowadzić się do porządku, żeby nikt nie widział zapuchniętych oczu i czerwonych policzków.
Znów krzyki, ale stłumione.
Rozejrzałam się, ale nikogo nie było z salonie oprócz... Chrisa.
Podeszłam do niego smutna i spytałam cicho o co chodzi.
- Kłócą się - wzruszył ramionami - Jak zawsze. Artan kazał mi ich ogarnąć, ale wole się do tego nie mieszać. Właśnie miałem wychodzić, ale... - przyjrzał mi się - Chyba zostaję - uśmiechnął się.
- O co im poszło? - zaprosiłam go żeby usiadł ze mną przy ladzie.
- O ciebie - odpowiedział obojętnie upijając kilka łyków soku - Wiesz o wszystkim? - zapytał, choć odpowiedź była mu dobrze znana - Wiesz o wszystkim.
Westchnęłam ciężko, a kiedy już otwierałam usta, żeby coś powiedzieć Summitha trzasnęła drzwiami schowanymi za masywnymi schodami.
- Pożałujesz tego, szmato. Możesz być pewna.
___
Niedziela/poniedziałek. Będzie dłuższy! Słowo nie-harcerza :P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
▼
2012
(32)
-
▼
grudnia
(12)
- 24: Już wiem kim naprawdę jesteś. I wcale mnie to ...
- 24: Już wiem kim naprawdę jesteś. I wcale mnie to ...
- 24: Już wiem kim naprawdę jesteś. I wcale mnie to ...
- 23: Nie zawsze musi być spektakularnie, zły czas m...
- 22: Konsekwencje własnej nieodpowiedzialności to d...
- 21: Zemsta jest dobrą oznaką tego, że ci zależy.
- Wtoreczek!
- Opóźnienie
- 20: Przebiłam się przez pierwszą warstwę wstydu, p...
- 19: Twój sen własnie dobiegł końca, bądź gotowa na...
- 18: Kiedy leniwe słońce zachodzi bez cienia nadziei.
- 17: Zabierz mnie do tego nieba, pokaż mi to uczuci...
-
▼
grudnia
(12)
Suuuupeerr <333
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że nie skomentowałam zaległych rozdziałów. Jestem okropnie zła, możesz mi to powiedzieć. >.< Ale tym samym mam nadzieję, że mi wybaczysz i powiadomisz o następnym rozdziale. Wtedy będzie mi o wiele łatwiej o nim wiedzieć. Usprawiedliwię się nawet! Był to tydzień totalnie zawalony nauką, pisałam opowiadanie na Mikołajki dla przyjaciółki, a potem miałam scenariusz, wystawę i te inne. Ach, sorry~! T^T
OdpowiedzUsuńOd razu wzięłam się za nadrabianie i wiesz co? Szczęka mi opadła, gdy to wszystko czytałam. Skąd bierzesz takie pomysły? Z każdym czytanym rozdziałem nie mogłam uwierzyć, że się robi tak ciekawie. Btw, ile to opowiadanie będzie miało rozdziałów? Mam nadzieję, że jeszcze co najmniej drugie tyle xD. Summitha wydawała mi się podejrzana od samego momentu, w którym się pojawiła. Nie lubiłam jej i chyba słusznie. Ale przyznaję, ma kobieta charakterek. ;)
Pozdrawiam Cię serdecznie~!
Uch, w końcu całkiem długi rozdział ^-^
OdpowiedzUsuńAle i tak strasznie szybko się czytało o.o
U nas również nowy ;)
Noo i gdzie ten nowy rozdział? :P
OdpowiedzUsuńCzekam, czekam, Skarbie <3