To wychodzi, kiedy naprawdę się postaram:
Kiedy nocna mżawka zdążyła zamienić się w poranek, a ten w bezchmurne, słoneczne południe niemal każdy wychodził z domu, chcąc zasmakować czystych promieni słońca jakie były dziś dane mieszkańcom Texasu. Dallas zawsze słynęło z wysokich temperatur i przejrzystej aury.
Była niedziela, alejki przedmieść zalała fala spacerujących wspólnie rodzin, a restauracje w centrum pękały w szwach. Zmachani kelnerzy przyjmowali kolejne zamówienia, starając się zapewnić najlepsze warunki swoim klientom, proponując coraz to insze urozmaicenia, a załoga w kuchni dbała o ich kubki smakowe, serwując dania z najwyższych i tych całkiem przyziemnych półek. Nawet Ci zwyczajni pracoholicy, Ci którzy to nigdy nie rozstają się ze swoją aktówką, znaleźli kilka godzin dla bliskich. Dziś był wyjątkowy dzień – Wigilia.
Większość od rana krzątała się po mieszkaniu, przygotowując je dla gości i magii, która miała się ujawnić w ich zwykłych, najprostszych uczynkach, jak czyniła to co roku. Zawsze mówiono, że to niezwykły czas, rodzinny, upragniony. Łagodzenie sporów i kłótni przy ogromnym, zastawionym smakołykami stole i siankiem pod obrusem, któremu nieodzownie towarzyszyła ustrojona bombkami i lampkami choinka.
W bloku tuż obok tej słynnej, azjatyckiej knajpy, na pierwszym piętrze przy otwartym na oścież oknie leżąca na łóżku postać oddychała równomiernie i głęboko, zupełnie odcinając się od zewnątrz. Przedświąteczny zgiełk nie potrafił bezpośrednio oddziaływać na dziewczynę. Spała. Mimo że właśnie za ścianą rozszczekał się pies, który zbudził niemowlę śpiące na niższym piętrze.
Brązowe ściany pokoju, rozświetlane przez słoneczne światło dnia nabierały sytości koloru, a biały sufit nadawał wnętrzu jasności. Duże łóżko, ugięte delikatnie pod ciężarem właścicielki było dobrane jak z katalogu, w pakiecie z biurkiem, szafą, komodą i kilkoma półkami. W pokoju panował porządek, jedynie sterta papierów, długopisów i innych dziwnych przedmiotów pozostawionych na biurku psuła cały wystrój.
Blondynka przebudziła się, kiedy jej telefon nagle się rozdzwonił. Z zamkniętymi wciąż oczami sięgnęła pod poduszkę i wyjęła spod niej komórkę. Spojrzawszy na ekran oraz nazwę kontaktu, który się dobijał zaakceptowała połączenie.
To rzecz jasna sam początek, może kiedyś coś z tego sklecę.
+ Wiem, że pragniesz nadal dla mnie jak najlepiej, nawet jeśli już cię nie ma. Wiem, że chciałeś, żebym dążyła do tego, co mnie napędza. Dlatego znowu piszę to, co tak bardzo zawsze ci się podobało. Nadal jesteś dla mnie oparciem, nawet jeśli nie mogę cię usłyszeć, dotknąć, ani spojrzeć na twoją cudowną, uśmiechniętą twarz.
Kocham Cię, naprawdę bardzo mocno. I nigdy o tobie nie zapomnę.
Dziękuję ci za wszystko.
Kochana, nawet mnie nie powiadomiłaś o nowej notce! Ale bardzo się cieszę, że coś u Ciebie zastałam. A teraz takie pytanie: coś się stało poważnego?
OdpowiedzUsuńRozdanie nagród z ogólnopolskiego konkursu. Ach, jak ja się tam wynudziłam i w ogóle, nie masz pojęcia. ^^''
Ja bardzo lubię jak mi ktoś słodzi. Chyba, że jest to mój ex, wtedy mam ochotę go zabić. Poza tym, dziękuję za takie miłe słowa. Na prawdę mi pomagasz. ^^
Moje ego musi stać w miejscu, bo ono już jest naprawdę wysoko. Nie wiem czy byś ze mną wytrzymała długo, gdybyśmy się gdzieś spotkały. Poważnie, moja przyjaciółka mi ostatnio powiedziała, że ciężko jej ze mną wytrzymać. >D
OdpowiedzUsuńOo, przepraszam >.< Obiecuję, że o siódmym Cię powiadomię. Nie mam jeszcze pojęcia kiedy wyjdzie, ale obiecuję. ^^