czwartek, 7 marca 2013

Prywatność już taka jednak nie do końca. Własne dygresje od życia mnie przerastają. Wylewam... cokolwiek.

Myślałam, że jestem silniejsza... Śmieję się z siebie. Czy takie wylewanie kłębiących się w człowieku myśli ma jakikolwiek sens? Nie chcę o tym rozmawiać, nie chcę żeby ktokolwiek dowiedział się, że sobie z tym nie radzę. Bo do kurwy nędzy nie radzę. I tak jest chyba lepiej. Tu, gdzie nikt mnie nie zna.
Nie jestem żałosna. Moje zachowanie nie prowokuje do litości. Mam prawo do takich huśtawek nastrojów i do codziennego płaczu w poduszkę. Nie minęło dużo czasu, dziś mijają dwa tygodnie. A jak dla mnie wieki, kiedy już cię nie widzę...
Czas cholernie przyspiesza. Pędzi jak szalony. Zupełnie tak samo jak my jeszcze przed nowym rokiem w twoim cudownie nowym-używanym Peugeocie. Boże, jak ja uwielbiam to wspominać. Mój krzyk, żebyś w końcu zwolnił to cholerstwo, ale w duchu ciesząc się, że nie używałeś mózgu w pewnych sytuacjach. Pamiętam swój strach na zakrętach i adrenalinę, którą wywoływały we mnie cyfry na liczniku. A ty tak spokojnie położyłeś dłoń na moim udzie i uspokajałeś, nie zdejmując nogi z gazu. Wypominałeś, że jestem strachliwa... Nawet nie wiesz, jak wiele oddałabym, żebyś w końcu odpowiedział mi na pytanie jak miałam się nie bać faceta, który tydzień wcześniej odebrał prawko, a wtedy przekraczał wszelkie normy. W wyobraźni wybuchasz śmiechem i przytulasz mnie, trącając nosem mój zimny policzek. Po kilkudziesięciu minutach zatrzymujesz się przed swoim domem i wyciągasz mnie całkiem zszokowaną z samochodu, znów się ze mnie śmiejąc. Tak uwielbiałam wtedy na ciebie patrzeć... Nawet kiedy byłeś czule wredny, złośliwy, jak się drażniłeś.
W ten sam dzień się kłóciliśmy, jak tylko doszłam do siebie. Nie zdążyliśmy wejść do środka, a już zaczęliśmy na siebie krzyczeć. Takie starcia też lubiłam. Zawsze się godziliśmy, a ty przepraszałeś, nawet jeśli nie miałam racji.
Zawsze zadziwiałeś mnie swoimi dziecinnymi pomysłami, kiedy to zbliżał się dzień kobiet rok temu, a do moich drzwi puka chłopak z bukietem porów i pseudo-miłosną karteczką dołączoną do czerwonej wstążki. Tłusty czwartek, jak piekliśmy pączki w twojej kuchni, a potem zaproponowałeś konkurs kto bardziej upieprzy się dżemem... Jesteś niesamowity. Byłeś... Nie wiem czy mnie widzisz, ale znasz mnie na tyle, że zdajesz sobie sprawę, że siedzę zapłakana przed komputerem, otulona kocem i... tęsknię. Najzwyczajniej w świecie. Łapię się na tym, że kiedy jest mi naprawdę źle, chcę do ciebie napisać i czekać, aż zapukasz do moich drzwi i wejdziesz do mojego łóżka, przytulając się słodko do moich pleców i zaczniesz oddychać do mojego ucha, dopóki emocje nie opadną.
Chyba nie umiem już być sobą, kiedy odszedłeś tak nagle. Nie przygotowałam się, nie chciałam. Chciałam, żebyś został tutaj ze mną. Już na zawsze.
Kocham Cię. I tak strasznie żałuję, że powiedziałam to dopiero wtedy... Na samym końcu.

25 komentarzy:

  1. Wzruszyłam się... Ostatnio prawie w ogóle tego nie robiłam, o łzach nawet nie chciałam myśleć. Teraz jest inaczej. To, co napisałaś jest tak piękne i szczere, że... Inaczej się nie dało. Widać, że włożyłaś w tą notkę naprawdę mnóstwo uczuć. Te wszystkie, doskonałe i zabawne wspomnienia. Jak dobrze, że je masz. Kobieto, przez Ciebie płaczę. Jest mi Cię tak wykurwiście szkoda, że aż brak mi słów. Gdybym mogła, chciałabym Cię jakoś pocieszyć. Ale mogę się założyć, że jak bym Cię zobaczyła, od razu zalałabym się łzami. Bądź silna! Będę w Ciebie wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę Ci jeszcze powiedzieć, że jest to najbardziej uczuciowy post, który czytałam od czasów, kiedy pisała moja przyjaciółka. Przez dobry rok nie czytałam niczego w formie pamiętnika, przy czym bym się wzruszyła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale Cię rozumiem. Ta notka sprawiła, że... Po prostu zrobiło mi się Cię szkoda. Nie wiem dlaczego, ale poczułam się jakbym przeżywała kiedyś coś podobnego. Nie czujesz się z tym sama? Jeżeli chcesz, zawsze możemy pogadać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pewna, że właśnie tak jest. Ale jeżeli zechciałabyś mi powiedzieć, chciałabym Ci jakoś pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zamierzam się nad tobą użalać, bo wydajesz się typem człowieka, który nienawidzi litości. Dlatego po prostu napiszę, że bardzo mi przykro. Z powodu wszystkiego. Mimo, że to nie moja wina, masz moje szczere wyrazy współczucia. I nie, nie wiem co przeżywasz, jednak jeżeli jest Ci ciężko to nie ciągnij tego bloga. Mimo, że masz wielu fanów, pisarz powinien czuć radość ze swojej twórczości. Jeżeli masz to pisać, bo po prostu czujesz, że musisz, to sobie odpuść. Dodaj notkę: "Koniec", a przynajmniej ja zrozumiem. Inaczej, jeżeli dzięki temu odrywasz się od rzeczywistości. Wtedy pisz. Nie tylko dla nas, ale i dla siebie.
    Rób, co uważasz za słuszne.
    I przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :).
      A co do bloga... Nie, on mnie nie męczy. Ja lubiłam pisać tę historię, to zawsze było dla mnie odstresowujące. Tylko teraz mam zastój, ale coś się tu kiedyś pojawi - to na pewno.
      Dziekuje jeszcze raz za takie slowa, a pierwsze zdanie - trafiłaś.

      Usuń
  6. Rozumiem, rozumiem. Utrata bliskiej nam osoby zawsze jest trudna. W końcu to jest ktoś, z kim byliśmy blisko. Jest mi strasznie przykro, że spotkało to akurat Ciebie. Jest to jedna z wielu rzeczy, na które nie zasługuje żaden człowiek. Wiem jak strasznie może być Ci ciężko. W tamtym roku umarła jedna z moich dalszych cioć. I chociaż nie znałam jej dobrze, było mi naprawdę ciężko. Jednak śmierć jest czymś, co... Jest po prostu smutne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie lubiłam rozmawiać o śmierci. Szczególnie o śmierci bliskich. Wydaje mi się to po prostu czymś okropny. Rozumiem, że to niby jest potrzebne, ale nienawidzę tego tematu. Tak mi przykro z Twojego chłopaka, nie zasłużył na śmierć. Mało kto na nią zasługuje. Przyznajmy szczerze, ale to nie jest coś, co dla ludzi stanie się normalne. Mimo, że mówią, że to coś normalnego, wszyscy wiedzą, że i tak będą przeżywać śmierć. Szczególnie jeżeli jest to osoba naprawdę bliska naszemu sercu. Wiele razy spotkałam się ze słowami: 'pamiętasz tego pana? On nie żyje.' Wolałabym nie pamiętać. Jak widzę w umyśle jego uśmiechniętą twarz, gdy mówił 'dzień dobry, panienko', robi mi się... Słabo. Jest tak wiele ludzi, których lubię z błahych powodów. Wiem, że właśnie bez tego będzie mi smutno. Za tak normalne rzeczy kochamy ludzi, a gdy odchodzą brakuje nam tej normalności. Właśnie uśmiech, śmiech, spojrzenie, kłótnie o nic, brak cierpliwości, ciepły dotyk... Nie chciałabym wiedzieć, że to kiedyś odejdzie. Ale tak się niestety stanie. Dlaczego? Heh, tego nie wie nikt... Jeszcze raz, współczuję. Chciałabym Cię jakoś pocieszyć, ale chyba nie umiem. ^^'' Nie nadaję się do tego, chociaż bardzo bym chciała. Wiem, że musi Ci być strasznie ciężko i wszystko doskonale rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znaczy, nie lubię go, bo wydaje mi się dołujący. Ostatnio jednak rzadko a się mnie zdołować. ;) Jeżeli chcesz, będziemy mogły o tym porozmawiać. Naciskaj ile chcesz. Jeżeli coś będzie mi przeszkadzało, powiem Ci. Należę do osób, które większość rzeczy mówią wprost. Co jeszcze u Ciebie słychać? Coś jest lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro naprawdę kochasz Berlin i jest to dla Ciebie szansa na coś nowego, ja nie widzę przeszkód. Chociaż, właśnie, przyjaciele. Skoro oni wiele znaczą, wypadałoby wziąć ich pod uwagę. Ja nie wiem. Z jednej strony byłoby mi naprawdę ciężko wyjechać z miasta, ale to jest szansa na nowe życie. Czy lepsze? Tego nie wie nikt.
    U mnie wszystko po staremu. Dzisiaj byłam w Lublinie na wystawie zwierząt. ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze coś musi być trudnego w życiu. Jak jest luźno, wiedz, że przyjdzie jakiś trudny wybór. Jak ten. Ale czasami on może zbierać się długo. Na pytanie: 'wyjdziesz za mnie?' Chciałabym to kiedyś usłyszeć, ale... No, jeszcze sobie poczekam. ^^''
    Pojechałam z bratem, jego żoną, córką i moją siostrą do Lublina na wystawę zwierząt. Było tam mnóstwo kotów, węży, jaszczurek i królików. Różne ptaki (głównie gołębie i kury, koguty) i gryzonie. Naprawdę świetnie wszystko wyglądało. Było też trochę ryb i psów. Chyba ze trzy konie i niewiele kucyków. Cieszę się, że w ogóle na coś takiego pojechałam. Warto. ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. No to faktycznie masz mało czasu... Przyznaję szczerze, że ja bym już sobie nie poradziła z wyborem. A rozmawiałaś już może z mamą?
    Jasne, że mi się podobało~! ^-^ Było super. Dużo śmiesznych rozmów nam się udało przeprowadzić i przy okazji trochę zobaczyłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem, że to dla Ciebie trudne. Mama nie chcę Ci pomóc. A rozmawiałaś o tym z tatą, jak on mniej więcej to widzi?
    Oo, to musiało być urocze. ^-^ Ja mojemu chomikowi zrobiłam kiedyś tor przeszkód i... Obszedł go. >D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dogadujecie się... W takim razie nie pogadasz z nim o tym raczej, nie?
    Oo, to dobre. Ale nawet jeżeli bym położyła jedzenie, mój chomik znalazłbym sposób, żeby do niego dotrzeć i się nie namęczyć. Jakiś inteligentny się trafił. ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyżbyś go nie lubiła zbyt szczególnie? Skoro mówisz, że to łagodne określenie. >d

    OdpowiedzUsuń
  15. Ma syna? A dużo jest od Ciebie młodszy?

    OdpowiedzUsuń
  16. A nie umiałabyś się z nimi jakoś dogadać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bym nie zniosła tak dużo imprez. Mam takie dwa pytania. Wierzysz w to, że on nie robi Ci tego na złość? Nie idzie się z nim jakoś dogadać w tej sprawie?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja na pewno bym sobie nie odpuściła, ale ja jestem dość agresywna i szalona. ^^'' Jeżeli mi coś przeszkadza i komuś grzecznie zwrócę uwagę, a on nie zmieni swojego postępowania, zrobię to jeszcze raz. Do trzech razy sztuka, jak mówią. A potem krzyczę i nie jest zbyt ciekawe. ^.- Ale to zdarza się ostatnio coraz rzadziej. Mało rzeczy może mnie wyprowadzić z równowagi, bo jakoś się uspokoiłam. Teraz mogę powtórzyć grzecznie nawet i pięć razy. A dopiero potem zaczynam się naprawdę denerwować. I nie, to nie zakład. ;) Co to tego chłopaka: skoro nie działają na niego prośby, może powinnaś zastosować czegoś innego. Nie mówię, że musisz na niego krzyczeć (fakt faktem, dobrym rozwiązaniem to nie jest. a przynajmniej nie zawsze. zależy od człowieka). Może spróbowałabyś podstępem? Skoro jest przemądrzały, ty bądź mądrzejsza do niego i użyj czegoś, co kocham. Podstępu. Zawsze warto próbować. Dopóki się jest w grze, trzeba grać. ^-^ Nawet jeżeli od razu stawiasz się na przegranej pozycji. Może się udać. Przynajmniej częściowo.

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze mówiąc, ja też mam wszystko gdzieś. Robię to, co robię i jakoś nie szczególnie obchodzi mnie to, co ktoś powie. Nauczyciele się czepiają? Dobra, nieważne. Skoro coś zrobiłam nie tak, mogę to jeszcze poprawić. Mama do mnie żadnych zastrzeżeń na razie nie ma. Ale przyjaciółce coś ostatnio odwaliło i nic jej nie pasuje w tym, co robię. Nie wiem, może to moja wina...

    OdpowiedzUsuń
  20. Bo w tamtym tygodniu, gdzieś na samym początku było jeszcze fajnie. W poniedziałek i we wtorek normalnie ze mną rozmawiała. Potem coś się jakby zepsuło w środę, ale pod koniec dnia już było okej. I to samo było w czwartek. W piątek była jakby obojętna, a w sobotę nie mogłyśmy się zobaczyć, bo mnie nie było w mieście. Dzisiaj praktycznie nie gadałyśmy. Ostatnio to w ogóle strasznie mało gadamy. A jak już uda nam się porozmawiać to... To nie są takie rozmowy, jak zawsze. Już nie jest tak swobodnie, jak być powinno. Ciężko mi się z nią gada. Cały czas wydaje mi się, że powiem coś nieodpowiedniego i ona się na mnie obrazi. Nie chcę rozmawiać z nią i zastanawiać się nad każdym słowem, czy ono przypadkiem jej nie urazi. Kiedyś mogłam powiedzieć jej wszystko, a teraz się boję. Szczególnie, że powiedziałam jej coś, co miało być... Czymś na rodzaj tajemnicy. Zaufałam jej, a ona już komuś powiedziała. Myślałam, że uzna to za dość poważną sprawę, ale ona potraktowała to jakoś lekko. Nie wiem czy ta osoba nie podsłuchała czy coś w tym stylu, ale wydaje mi się, że nie dowiedziała się jednak tego sama. Poza tym, ostatnio zdarza jej się, że potraktuje mnie źle i udaje, że nic się nie stało. Ja zazwyczaj staram się przepraszać, jeżeli wiem, że wina stoi po mojej stronie. Jeżeli nie, czasami też przeproszę. Po prostu, żeby nie było źle.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mam nawet kiedy z nią pogadać. Jakoś tak czas ucieka, jak się spotykamy, a... Na gadu nie będę z nią rozmawiała na tak poważny temat. Nie piszę z nią smsów, bo to też za poważne na coś takiego. Chyba sobie odpuszczę. Co myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  22. Wydaje mi się, że skrócę po prostu z nią kontakty. To nie jest osoba, której zawsze będę ufać. Po prostu będę mówić jej mniej. Ona jest po prostu bliższą przyjaciółką siostry, nie moją.

    OdpowiedzUsuń
  23. Raczej nie powinnam. Wydaje mi się, że to będzie jedno z łatwiejszych pożegnań w moim życiu. Odnoszę wrażenie, że powrotu raczej nie będzie. Ale... Może coś się zmieni. Mam za to inną przyjaciółkę, z która jestem blisko. Jej mogę powiedzieć wszystko i spokojnie mogę z nią pogadać. Zawsze wie, jak mnie pocieszyć.
    Rozdział jest luźny, więc powinno być fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. I coś wymyśliłaś już związku z wyjazdem?

    OdpowiedzUsuń