Jestem zniszczona. Wierzcie lub nie. :(
Od czwartku chodzę pół-żywa, wciąż przeżywam to, co wydarzyło się pamiętnego 21 lutego. Choć nie ukrywam - jest trochę lepiej. Mam w tym tygodniu ogromny zapieprz w szkole. Codziennie jakiś sprawdzian, pierwszy raz mi się chyba tak zdarzyło, żeby w każdy dzień w tygodniu coś było. A to historia, a to angielski, a to wos, fizyka, z którą sobie nie radzę itd. Do tego korki z niemca i z matmy (jebane ciągi), muszę zacząć chodzić w końcu na coś przygotowawczego, bo wyjeżdżam na 7 dni do Niemiec na wymianę uczniów pod koniec marca. Milion zadań domowych, blog, który do tej pory pisałam z uśmiechem na twarzy, ogólne rozbicie no i do tego wszystkiego chcę też trochę czasu dla siebie. Nawet nie pytajcie kiedy ostatnio byłam na imprezie... Fakt, że w marcu się szykują, ale... Nie wiem nawet czy mam na to ochotę. Poważnie. Jestem stłamszona tym wszystkim, ból, który od niedawna ciągle mnie nawiedza jest nie do zniesienia. Dziękuję wam za miłe słowa pod ostatnią notką, ale ja nie wiem czy dam radę ciągnąć historię Emmy.
Jeśli w weekend nie pojawi się rozdział to pojawi się notka, w której napiszę WSZYSTKO co chciałam zawrzeć w drugim tomie. Nie zniknę z blogosfery. Zrobię sobie przerwę, ale wrócę. Bo pisanie to to, co naprawdę kocham.
+ Styl jakim piszę "w Emmie" jest... jaki jest. Kiepski, nie oszukujmy się. W weekend dam wam próbkę tego, jak piszę naprawdę. Bo Artan i cała reszta to tylko odstresowanie. Prawdziwa jatka, pojawi się za kilka dni. Mam nadzieję, że was nie zawiodę i liczę na waszą ocenę mojego początku.
Przepraszam was raz jeszcze, ale... jestem za słaba.
Uwielbiam was.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kochana, nie przejmuj się. Fakt, faktem, liczyłam na nowy rozdział, ale wiem, że Ci ciężko. Poukładaj wszystko powoli, my poczekamy. Będę tęsknić za Twoim opowiadaniem, ale wiedz, że masz mnie przy sobie. Zawsze, gdy będziesz chciała pogadać: pisz. Mam nadzieję, że jakoś Ci pomogę. Chcę żebyś poczuła się lepiej, kochana. Ja Ciebie też uwielbiam. :*
OdpowiedzUsuń