czwartek, 21 lutego 2013

Trochę prawdy.

Dlaczego zdajemy sobie sprawę ze śmierci dopiero, kiedy ona już nastąpi? Nawet mimo tego, że mieliśmy szansę się do tego przygotować, każde z nas wiedziało, że to wkrótce nastąpi, w całkiem niedalekiej przyszłości. Dopiero teraz, już kilkanaście godzin po wszystkim dociera do nas co właśnie się wydarzyło. Już nigdy nie usłyszymy głosu tej osoby, jej śmiechu, radości, kiedy nas w końcu zobaczyła i wiedzy, że w każdej chwili możemy się z nią spotkać. Nie przytulimy jej, nigdy więcej nie poczujemy tego dotyku i bijącego od niej ciepła. Ile jeszcze można płakać... Kocham Cię i źle mi z tym, że nie miałam okazji się pożegnać. Spotkamy się kiedyś, obiecaj mi to.



Piszę to co czuję tylko dlatego, żebyście zaczęły zdawać sobie sprawę, że niczyje życie nie jest wieczne, że na każdego przyjdzie pora i zawsze ta chwila będzie tą nieodpowiednią. Do mnie właśnie po raz pierwszy to dotarło. I choć wiem, że całe życie przede mną to już nie będzie takie samo, ale nie można się poddawać. Każdy ma własną porcję bólu i rozczarowań i życzę wam, żebyście przeżyły je jak najlepiej. Musicie być silne.



Rozdział bez zmian jutro. Przepraszam za dygresję.

2 komentarze:

  1. Nie będę wnikała w Twoje prywatne sprawy. Wiesz, zgadzam się z Tobą. Chociaż jestem jeszcze gówniarzem często potrafię się zawiesić i myśleć o tym wszystkim.
    Dlaczego jest tak a nie inaczej?
    Dlaczego to wszystko się tak toczy?
    Czy to wszystko zostało przez kogoś ukształtowane?
    Czy ktoś już zaplanował naszą przyszłość?
    Tak czy inaczej wszystko kończy się stwierdzeniem, że nic nie ma sensu. Moim osobistym osiągnięciem jest stwierdzenie, iż czego byśmy nie zrobili i tak umrzemy. Nie ma na to sposobu.
    Tak, moje poglądy nieco się różnią od Twoich.
    Tak, mam mocno zrytą głowę.
    Ale przynajmniej zdaje sobie sprawę, że skoro i tak to wszystko się skończy, to dlaczego nie przeżyć tych lat najlepiej jak się da?
    Nie warto żywić do kogoś urazy, bo życie jest na to po prostu za krótkie na takie głupoty.
    Żyj pełnią życia, bo jakie życie jest lepsze:
    a) Jako emo, który całe życie tylko narzeka, jakie to wszystko jest bez sensu i nie warto się niczym przejmować. Być samotnym i popaść w alkoholizm, a w wieku 30 lat się powiesić?
    Czy może
    b) Być cholernym optymistą, który cieszy się życiem, jest pozytywnie do wszystkiego nastawiony. Kochać wszystko i wszystkich i umrzeć w wieku 90 lat, w łóżku, u boku ukochanego/ukochanej ze świadomością, że nasze życie było piękne?
    Osobiście wolę drugą opcję.
    Mimo że to wszystko jest popieprzone, trzeba się cieszyć każdą chwilą, że chociaż dostaliśmy szansę na piękne życie.
    ____________________________________
    Tekst pisany przy Rosi Golan- Come Around. Ta piosenka mnie zmusza do ciężkich przemyśleń, na co dzień taka nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śmierć zawsze była tematem, którego nie lubiłam. Nienawidzę rozmawiać o tym, kto odszedł i dlaczego. Nawet jeżeli nie znałam tej osoby, automatycznie robi mi się przykro. Nawet nie wiem co wypada w takiej sytuacji powiedzieć. 'Przykro mi'? Te słowa brzmią dla mnie zbyt banalnie. Tak można powiedzieć zawsze. 'Współczuję'? Tak naprawdę, nie zdajemy sobie sprawy z tego, co czuje ta osoba, dopóki nas to nie spotka. Osoby, które same tego doświadczyły, wiedzą o co chodzi. Znają ten ból i smutek. Najłatwiej nam z nimi porozmawiać.
    Widzę, że coś się stało. Co takiego?

    OdpowiedzUsuń