piątek, 1 lutego 2013

32: A teraz pozwól, że przestanę udawać. Epilog.

Trzy miesiące później...



W końcu nadszedł ten dzień. Stałam w gabinecie Artana i spoglądałam przez ogromne okno na podwórze. Im bliżej było do wyznaczonej daty tym bardziej się denerwowałam. Nie przyznawałam się do tego nikomu, ale strasznie to przeżywałam.
Namawiałam go do zgody prawie tydzień. Każda nasza rozmowa sprowadzała się do tego tematu, ale w końcu dopięłam swego i uległ. Powiedział "tak", a ja zamiast cieszyć się z osiągniętego sukcesu spięłam się i niecierpliwie czekałam.
Teraz zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę wolałabym żeby było po wszystkim, ale twardo utkwiłam wzrok na trawnik przed domem. Przyjechał...
Czarny, widać drogi samochód zatrzymał się idealnie na podjeździe, ale nikt nie wychodził. Wyprostowałam się i kładąc dłoń na brzuchu, drugą wkładając w kieszeń krótkich szortów przypatrywałam się całej sytuacji. Artan wyszedł po kilkunastu sekundach od zatrzymania się wozu, a kiedy poprawiał krawat dzieląc odległość między nim, a tym sportowym Audi ktoś w końcu uchylił drzwi.
Ze środka wyszedł mężczyzna koło czterdziestki. Słabo mogłam poznać jego wiek, bo patrzyłam na nich z góry, ale zamurował mnie widok potarganych, jasnych włosów. Nie siwych, a... blond.
Wstrzymałam oddech. Rozmawiali. Czułam jak pot spływa mi po karku i plecach.
Mój ojciec, dokładnie ten, który zostawił mnie siedemnaście lat temu stał teraz piętro niżej i najzwyczajniej w świecie rozmawiał sobie z moim narzeczonym... Narzeczonym... Jak absurdalnie to brzmiało.
Ciekawe czy wiedział. O mnie, o Artanie i.... O wszystkim. Trudno było mi ostatnio o tym myśleć, wszystko kłębiło się w mojej głowie i walczyło. Tyle sprzecznych informacji... Tyle zmian.
Żywo o czymś dyskutowali. Trochę się zdziwiłam, że mieli o czym, w końcu mężczyzna mówił mi niedawno, że wszystkie sprawy mają właściwie wyjaśnione, ale widocznie nieźle się przygotował. Uśmiechnęłam się dosłownie na sekundę, jak pomyślałam sobie, że przystał na moją prośbę mimo tylu nieudogodnień. Powinnam się już przyzwyczajać, ale ona zawsze potrafił mnie miło zaskoczyć.
Kiedy tak sobie rozmyślałam nagle dotarło do mnie, że ojciec... Patrzył w moją stronę! Odwróciłam się prędko, zasłaniając dłonią twarz i zacisnęłam mocno powieki. Podeszłam do ściany, żeby całkiem zniknąć z pola jego widzenia.
Chwaliłam się w myślach, że powiedziałam Artanowi, że nie chcę z nim rozmawiać. To byłoby za wiele, on zresztą był tego samego zdania.
O dziwno nie czułam nienawiści ani żalu. Gdyby wszystko stało się pół roku temu to pewnie wszystko wyglądałoby inaczej. Teraz właściwie było mi to obojętne. Nie chciałam tylko, żeby się domyślił, żeby nie zechciał ze mną rozmawiać.
Nie płakałam, co też mnie zdziwiło. Właściwie liczyłam no to, żeby zniknął z mojego podwórka jak najszybciej tym swoim samochodem i odjechał jak najdalej. Nawet nie wiem ile tak stałam...
- Emma? - odwróciłam się na dźwięk swojego imienia - Wszystko w porządku? Jeśli chcesz mogę powiedzieć mu, żeby zawrócił, jeśli chcesz...
- Nie - przerwałam mu, uśmiechając się sztucznie - Jest w porządku. Obiecałam, że nie będę szukała z nim kontaktu. Nawet nie chcę - dodałam prędko - A mówił coś? Widział mnie - szepnęłam, a on zdziwił się na moje słowa.
- Jesteś pewna? Nie zauważyłem, żeby coś go rozproszyło. - przyznał.
Wzruszyłam ramionami i chciałam go wyminąć, ale wyciągnął rękę, obejmując mnie delikatnie.
- Jak się czujesz? - spytał, przyciągając mnie trochę do siebie.
Oparłam dłoń na jego ramieniu i przytuliłam się do jego boku, nosem lądując gdzieś w okolicy męskiej szyi. Pociągnęłam nosem chłonąc zapach tych charakterystycznych perfum i od razu się uśmiechnęłam. Nie miałam problemów ze zmianą nastroju, zwłaszcza będąc w tym stanie...
- Poranny wyścig do toalety jeszcze nie minął - zaśmiałam się cicho - ale popołudniami jest ze mną bardzo dobrze. Poza tym... - przysunęłam się jeszcze odrobinę, czując jego dłoń na swoim brzuchu - Straciłeś całkiem fajne śniadanie. Opróżniłam połowę zapasów lodów, a dwie minuty później jadłam z Marthą sałatkę z ogórków. Swoją drogą... - zastanowiłam się chwilę - Mam wielką ochotę na mleko. Idziemy na dół?
- Zaraz do ciebie zejdę - obiecał, mijając mnie i zajmując miejsce w fotelu - Muszę tylko coś wysłać. Zajmie mi to jakieś pięć minut, naprawdę.
- Nie ma sprawy - uśmiechnęłam się i już miałam wychodzić, ale przywołał mnie spojrzeniem.
Charakterystycznie zmarszczył czoło, więc podeszłam zaintrygowana. Stanęłam obok i byłam niewiele wyższa od niego nawet kiedy siedział. Przysunął się i łapiąc dłońmi dół mojej bluzki, podciągnął ją trochę do góry i zbliżył twarz. Poczułam jak dwa razy pełne wargi dotykają płaskiego jeszcze brzucha.
To był drugi miesiąc. Trzy tygodnie temu dowiedziałam się o... tym. Mojej radości nie było końca, choć niedawno skończyłam dopiero siedemnaście lat. W normalnym świecie byłoby to katastrofą, w moim... Cóż. Chyba najlepszym co mogłoby mnie spotkać. Kiedy się odsunął, postanowiłam przerwać ciszę wznawianiem sprawy, o którą zaczynałam martwić się coraz bardziej.
- Jak chcesz powiedzieć o tym Sahibowi? - zapytałam, zatrzymując na nim swoje spojrzenie - Aż boję się pomyśleć jak mógłby zareagować. Ciągle mam w głowie tę awanturę, kiedy dowiedział się o zaręczynach...
- Nie powinnaś się tym teraz martwić. - powiedział spokojnie - Wydaje mi się, że przyjął do wiadomości, że coś takiego może się w końcu stać.
- Ale nie po kilku tygodniach! Artan, jestem w szóstym tygodniu ciąży! Ile jeszcze mamy czekać? Aż zacznę wyglądać jak wieloryb?
- Emma - poprosił - Zaufaj mi.




_______________________________
Ahh, Ahh, Ahh! Koniec! :( Trochę przykre, ale mam nadzieję, że jesteście chętni na dalszą historię wraz  z nimi? :) Mam nawet pomysł, tyle że raczej niedopracowany :P. Co wy na to, żeby za tydzień pojawił się nowy rozdział tomu 2? :D
Chciałabym też poznać waszą opinię na temat historii Emmy, może jakieś oczekiwania co do drugiej części? :) Jak wam sie podobało? Może jakieś refleksję na koniec? :)
Bo dla mnie to było najlepszym, co napisałam. Nie ze względu na styl, ale na to, że jestem związana z moimi bohaterami. Miłego weekendu i... do zobaczenia 8 lutego?
Pozdrawiam i kocham was! :*:*

6 komentarzy:

  1. Przyznaję, że mało brakowało, a bym się popłakała. Szkoda, że to już koniec. Nie czytałam wcześniej nic, co by było Twoje, ale... Wierzę, że to coś najlepszego. Osobiście będę bardzo tęsknić za Emmą. Polubiłam ją przez te wszystkie, kochane rozdziały. Czasami się śmiałam, czasami było mi smutno. To wspaniałe, że udało Ci się poruszyć moje serce. Jestem jak najbardziej za drugim tomem! Teraz będę się pilnować, by nie mieć zaległości. Ale to pewnie dlatego, że jak szalona latałam po szkole i szukałam więcej spraw, które mogłam na siebie wziąć. Śmieszne, nie? :) Co do nowego opowiadania... Totalnie oddaję wszystko w Twoje ręce. Nie mam żadnych wymagań, nic. Albo jednak mam. Chcę żeby było tak samo świetne, jak to. Cóż, ciężko czasami powiedzieć 'żegnajcie'. Jednak, dobrze wiedzieć, że ta osoba wróci. 8 lutego został zakodowany w moim kalendarzyku jako ważna data. Uwierz mi, nie zapomnę o niej. ^-^ A jakiż to masz pomysł, hm?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo, kochana... Ja nie jestem pracowita. Ja po prostu uwielbiam zgłaszać się do wszystkiego, a potem biegać i szukać kartek co na kiedy. Ale jakoś się przyzwyczaiłam, że ja zawsze tak szybko żyłam. Czasami miałam chwilę, by złapać oddech i znowu biegiem do roboty. Zawsze mam coś, co mogę zrobić na ostatnią chwilę. Mogę wtedy sobie spokojnie ponarzekać, pomarudzić i poudawać, że jestem zajęta. Wtedy mogę napisać do niechcianych osób: 'jestem zajęta. fech, sorry'. ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień dobry,
    Bardzo proszę o informację, czy nadal chcesz uzyskać ocenę na Krytyczne-oceniajace.blogspot.com
    Odpowiedź proszę zamieścić na ocenialni pod najnowszym postem.
    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu : ).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale jak to? Czyli ten rozdział jest ostatnim tego opowiadania, czy źle zrozumiałam??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, to był epilog :), ale spokojnie Emma nie znika z nowego opowiadania :D

      Usuń
    2. Hmm... Wiesz coo, jakoś bardziej podobał mi się wcześniejszy wygląd :>

      Usuń