niedziela, 14 kwietnia 2013

INFO

Nie wiem nawet czy zdążycie to przeczytać, haha ;). Rozdział pojawi się dzisiaj wieczorem, albo w ciągu najbliższych 3 dni. Chodzi o to, że teraz mam taki zapieprz w szkole, że po prostu miazga. Czeka mnie przeprowadzka za granicę, więc jak na razie, kiedy nie kuję na zaliczeniowe testy tutaj w Polsce, to wychodzę ze znajomymi albo dodatkowo szlifuję język. Właśnie leży przede mną wos, historia i repetytorium z niemieckiego. Wszystko właściwie na wczoraj... :<
Ale rozdział mam już w połowie napisany, na upartego mogłabym go tutaj wstawić, ale chcę żeby był dłuższy. Poza tym jak już się wyniosę stąd jestem pewna, że będę mieć więcej czasu dla was. :)

19 komentarzy:

  1. Oo, widzę, że bardzo się przygotowujesz do wyjazdu do Niemiec. Tylko, dlaczego ty mnie nie powiadamiasz o nowych notkach? To, że odeszłam, nie znaczy, że nie czytam tego, co piszą inni. Foch i w ogóle. >.< Co jeszcze mogę powiedzieć? Że czekam. I powodzenia~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, spokojnie, już niedługo. Mam zamiar na długo pozbyć się mojego problemu. Tyle, że ten problem ma teraz testy i nie chcę go za bardzo denerwować... Kurde, jakie życie jest dla mnie chamskie. Kopnęło mnie w dupę i jeszcze się cieszy. Ja nie mogę, muszę się ogarnąć. Szykuję się na poważną rozmowę w piątek. Nie mam zamiar tolerować chamstwa wobec mnie. Powiem przyjaciółce o tym, co mi przeszkadza w niej. Zasugeruję jej, że też może mi powiedzieć, co jej nie pasuje. Mam nadzieję, że nie postanowi być dla mnie chamem, dlatego, że ja postawiłam na szczerość. Już raz tak było, więc wolałabym nic nie zepsuć ponownie. Albo znowu obróci sprawę tak, że wyjdzie, że to wszystko moja wina. Chociaż to kłamstwo~! Co sądzisz na temat takiej rozmowy? Może masz jakiś inny pomysł. Ostatnio jak Cię posłuchałam w związku z byłym to coś się zmieniło. Jesteś cudowna~ :*
    Ugh, ugh... Wal! Jestem okropna, nie? =3
    Mam nadzieję, że będzie super i, że nikt się nie zawiedzie. Pomysł mam. Wiesz co? Lepiej go gdzieś sobie zapiszę. xd
    Pozdrawiam. A co u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Huh, no nie bądź skromna. Jesteś cudowna i koniec. Ja tak sądzę, bo mi pomogłaś i mam do tego prawo. I nie polecam Ci się ze mną kłócić. xd
    Mam taki plan, że jej powiem wszystko, co mi leży na sercu. Zrobię to tak, jak chciałabym żeby mi ktoś przekazał złe wiadomości. Delikatnie i w miarę spokojnie. Postaram się nie dać podpuścić, bo to zepsuje wszystko. Przecież jeżeli mi zarzuci znowu, że nie liczę się z jej uczuciami, będę mogła podać przykład, że to ona nie liczy się z moimi. Albo zapytać ją kiedy to się objawiło i wszystko wytłumaczyć. Wszystko sobie zaplanowałam. Zapiszę sobie to, co mam jej ważnego do powiedzenia. Żeby było lepiej niż ostatnio.
    Heh, zapiszę sobie, zapiszę. Mam już nawet plan jak to zapisać.
    Ogh, kurde... A jak to zrobiłaś? O.o

    OdpowiedzUsuń
  4. Ło, a jak to się stało? Kiedy przeszło to w nieprzyjacielski mecz? Ja ostatnio zarobiłam kontuzję, gdy graliśmy w siatkówkę. A potem w domu się uderzyłam w nogę i nie bardzo mogę teraz chodzić. (ale i tak to robię)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aa, rozumiem. U nas wojna zaczyna się, gdy tylko ktoś powie: ej, gramy w coś? Wtedy to nie ma odpuść. Najpierw kłócimy się o to, kto gra na jakiej połowie. Gdy już nam się uda rzucić brzydkimi słowami, a połówki są wybrane, możemy zacząć. Wtedy się wydzieramy, bo ktoś źle policzył, są potem problemy i jeszcze więcej wyzwisk. Nas nie da się słuchać. Wszyscy przeklinają, mają w dupie, że nauczyciel słucha, wydzieramy się. Boiska szkolne są obok bloków, więc ludzie mają z okna niezłe przedstawienie. A jak gramy w szkole, krzyczymy tak głośno, że słychać nas na drugim końcu korytarza. Dziwne, że potem prawie każdego boli gardło, no nie? Tak czy inaczej, współczuję Ci z powodu palca. Nie przeszkadza Ci to w pisaniu na klawiaturze? Ja bym nie mogła. Jak miałam nadgarstek chory, ciężko było mi pisać, więc co tu mówić o palcu? Podziwiam Cię, że możesz pisać. =3
    Pewnie pójdę kiedyś do lekarza. A jak nie, trudno. xd Wiem, że uda mi się jakoś wydobrzeć. Zawsze tak jest. Ja mogę być sportowcem, bo kontuzję trzymają się mnie najwyżej tydzień. Może dwa, jeżeli to coś poważniejszego. Miałam w życiu tyle siniaków, że moja skóra jest już pewnie odporna na takie rzeczy. ^-^'' Nigdy nie miałam nic złamanego, więc... Bardzo się z tego cieszę. Ale parę razy miałam wybity palec. I to praktycznie zawsze u tej samej ręki. xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Aa, to jeszcze nie jest aż tak źle. Ale z drugiej strony... Szkoda, że nie możesz pisać w zeszytach. Ja nie wiem jak bym sobie radziła, ale pewnie bym coś wymyśliła. Kserowałabym zeszyty, żeby potem to wszystko przepisać? No nie wiem. xd
    U nas w klasie nie ma podziału. Na żadnej lekcji, także dla mnie lepiej. Dziewczyn z mojej klasy bardzo nie lubię, więc dobrze, że nie muszę z nimi siedzieć osobno na lekcji. Z chłopakami jakoś lepiej się dogaduję, więc na w-fie mam mnóstwo zabawy. Oni się kłócą, a ja tylko krzyczę, jeżeli ktoś się mnie czepia.
    Ja zazwyczaj w szkole nabywam wszystkie kontuzję, więc idę do szkolnej pielęgniarki. Ona mówi, że nic mi nie będzie i przykłada mi lód. Dopiero w domu uzyskuję wspaniałej pomocy medycznej. ^-^ Bardzo fajnie się wtedy czuję, bo jakoś od razu jest mi lepiej. Heh, może powinnam uciec z lekcji i pójść do domu, żeby się opatrzyć?
    Taak, zazwyczaj trzeba słuchać się swoich przeczuć. Ja kiedyś przeczuwałam, że nie powinnam grać w siatkówkę z trzecimi klasami. Zagrałam i wybili mi palca. Tak mocno serwowali, że ciężko było to obić. Ja mam dość duże ambicje, więc musiałam odbijać każdą piłkę, która leciała w moją stronę. I po paru takich zagraniach, udało im się. Wybili mi palca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze powiem, że ja przestałam się już tym przejmować. Siniak? Doobra, póki nie umieram, jest dobrze. Jestem ciekawa swojej reakcji na skręcenie czegoś czy złamanie. Jednakże... Jest to coś, czego nie chciałabym tego doświadczyć. A ty miałaś coś kiedyś złamane? Bo ja jakoś nie. O.o

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednak wolałabym nic nie łamać, bo jestem chyba jakaś inna. xd Nie spieszy mi się mieć coś złamane. Cieszę się z tych kontuzji, co miałam, bo mało z nich było poważnych. Chyba jak miałam coś z nadgarstkiem i w ogóle nie mogłam nim ruszać. Wybicie dwóch palców na raz i jeszcze jak uderzyłam się tak mocno w kciuka, że na godzinę straciłam w nim czucie. Potem wróciło, na szczęście. A ty jakie pamiętasz poważniejsze kontuzje?

    OdpowiedzUsuń
  9. Uu, no to słabo. Ja wiecznie mam gdzieś siniaki albo zdarte. Nie moja wina, że jestem ciekawa świata i zawsze muszę się jakoś uszkodzić. Do tej pory pamiętam jak miałam zdarte plecy, bo przechodziłam z kolegami pod płotem, a tam był taki drut i jakoś mi się bluzka podwinęła i ten drut mi przejechał po plecach. >D Albo jak skakałam przed płot, coś mi strzeliło w nadgarstku, puściłam się bramki i wywaliłam się na tyłek. Oczywiście, w pokrzywy. xd Normalnie nie ma takiego dnia, żebym nie miała siniaka albo czegoś podrapanego. Wiecznie muszę żyć z kontuzją. Raczej rzadko mam coś poważnego, ale... No, przecież ja się muszę ganiać z wszystkimi. Pamiętam, że jak byłam młodsza to kolegowałam się praktycznie z samymi chłopakami. Nie licząc trzech koleżanek i siostry. Biegaliśmy wszędzie, przeciskaliśmy się przez jakieś szczeliny, skakaliśmy przez płoty, uciekaliśmy przed groźnymi psami. Oczywiście, parę blizn mam. =3 Mimo wszystko, jestem z nich dumna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli miałabym szczera, uwielbiam moich starych kolegów. Jezu, mam takie zajebiste wspomnienia. Nasze głupie pomysły, które kończyły się siniakami albo jakimiś zadrapaniami. Kurcze, aż trzeba to gdzieś zapisać, żeby tego nigdy nie zapomnieć. Ugh, normalnie żałuję, że nie miałam wtedy założonego pamiętnika. Od razu bym wszystko opisała. A ty jakie pamiętasz głupoty z kolegami?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam różnie z pamięcią, ale chyba coś takiego zapamiętam. Szczególnie, że mam parę pamiątek w formie blizn. ^-^ Chyba największą mam na ręku, ale nie pamięta dobrze z czego to. Ale wiem, że jak zawsze, kusiło, żeby drapać.
    Mnie na rowerze uczył jeździć mój przyjaciel. Pamiętam, że wtedy wjechałam z drzewo, a to był jego ukochany rower. Popatrzył na mnie, uśmiechnął się i oznajmił: 'to było zajebiste'. Nie bardzo wiedziałam o co mu chodziło. xd

    OdpowiedzUsuń
  12. Z niektórymi to ja bym nawet wolała stracić kontakt. Są to osoby, za którymi nie przepadam. Nie wiem, niech gdzieś wyjadą, przepiszą się do innej szkoły, cokolwiek. Bylebym nie musiała ich oglądać i żebym nie musiała słuchać wszystkich durnot, które mają do powiedzenia. Nie, dziękuję. Jakoś nie szczególnie lubię się denerwować.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niby tak, ale mi to jakoś nie wychodzi. Nie wiem, może jestem jakaś inna. xd A jak tam Twój palec?

    OdpowiedzUsuń
  14. A może powinnaś jeszcze raz iść do lekarza?

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam nadzieję, że Ci przejdzie, bo to nic przyjemnego. Oczywiście, może się okazać, że tak po prostu będzie bolało, jak się goi. Warto jednak zapytać o to specjalisty, bo nigdy nic nie wiadomo. Mam nadzieję tylko, że to nie będzie nic poważnego. Ano właśnie! Jak już rozmawiamy o lekarzach... Miałaś kiedyś tak, że bałaś się iść do lekarza? Chodzi mi o to, że bałaś się słuchać o tym, co Ci jest.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak byłam młodsza to panicznie bałam się lekarzy. Jak mama mi powiedziała kiedyś, że muszę iść sama do lekarza, a ona potem mnie odbierze, mało nie zeszłam na zawał. Byłam tak cholernie przestraszona, że myślałam, że umrę. xd Ale teraz już się nie boję żadnego z lekarzy. Dentystów przestałam się bać w wieku dziesięciu lat. Późno, nie? Ale nie dziwne, jak mnie dentystka złapała za dziąsło, pociągnęła tak mocno, że zaczęło krwawić i powiedziała: 'sorry, nie złapałam zęba'. Jak wchodziłam do gabinetu, miałam oczy jak pięć złotych. A może nawet większe. xd Okropne wspomnienia, brr.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie bałam się lekarzy dlatego, że bałam się słuchać o tym, co mi jest. W sumie, nie szczególnie przejmuję się czy to coś poważnego, czy to zwykłe przeziębienie. Miałam na myśli to, że bałam się ich jako osób. Wyobrażałam sobie lekarza jako chorego psychopatę. Rozumiesz?

    OdpowiedzUsuń
  18. To skomplikowane. I... Niezbyt przyjemne. Co u Ciebie słychać?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ugh, no... Właśnie takie jest. Nie chcę o tym rozmawiać. To dość bolesne, więc wolałabym o tym nie mówić. Dobra?

    OdpowiedzUsuń